Sieroża – jak echo, wraca i nie daje o sobie zapomnieć

  Oczywiście będę jeszcze pisać o Piaskach, bo sporo tych zdjęć z odwiedzin w Czeladzi mam, ale muszę na chwilkę przerwać. Choć nadal „rzecz dzieje się na Piaskach”. Tyle, że jakieś dwadzieścia lat wcześniej. Pisałam kiedyś o mojej Babci Andzi – „sokolicy” z Piasków. Kilka dni temu przypadkiem trafiłam na swoje zdjęcia, między innymi z tamtego […]

Czytaj dalej Sieroża – jak echo, wraca i nie daje o sobie zapomnieć

A Stasia nie chciała do Ameryki

Gdyby nie inny grom z jasnego nieba, który dopadł parę lat później najmłodszą sióstr, Stasię, Paterkowscy nie wróciliby pewnie do Polski, a „domek czterech dziewcząt” stałby pewnie nie przy Kościuszki w Trzebini, ale na przykład przy Gibson Street w Buffalo, N.Y. I pewnie nieźle by im się powodziło, bo Antek jako ceniony fachowiec dobrze zarabiał […]

Czytaj dalej A Stasia nie chciała do Ameryki

Jeszcze raz o Julii i Antku Paterkowskich

Najładniejsza z sióstr mojej prababki Ludwiki, Julka Kołodziejczykówna, mimo swoich dwudziestu dwóch lat wcale nie planowała jeszcze zamążpójścia i to tuż przed Wielkim Postem 1910 roku. Planowała coś zupełnie innego. Chciała ze swoją starszą siostrą Marianną, wtedy już samotną mamą małego Juliana (ale nie tego Julka – rozrabiaki, brata mojej Mamy), pojechać do Wiednia, żeby […]

Czytaj dalej Jeszcze raz o Julii i Antku Paterkowskich

Leżą tu sobie od stu lat

Dzień Zaduszny sprzyja takim refleksjom. Zawsze kiedy zatrzymuję się przy mogile żołnierzy z czasu I wojny światowej na naszym cmentarzu parafialnym, myślę o tym, czy rodziny tych biedaków, ich matki, żony czy narzeczone dowiedziały się kiedykolwiek, gdzie spoczywa ich kochany syn, mąż, chłopak. A jeśli tak, jeśli je powiadomiono, to czy, choć tak mniej więcej, […]

Czytaj dalej Leżą tu sobie od stu lat

Monsieur Leunart raz jeszcze i pruska okupacja Czeladzi

Wracam jeszcze do I wojny i do Czeladzi, bo jedno ze zdjęć mi umknęło, a drugie odnalazłam dopiero teraz. Ale przecież na samym początku tego bloga uprzedzałam, że nie będzie po kolei, choć postaram się wszystko ze sobą powiązać. No to wiążę… Na tym zdjęciu widać dziesięciu pruskich wartowników (?) prawdopodobnie ze swoim dowódcą, którzy […]

Czytaj dalej Monsieur Leunart raz jeszcze i pruska okupacja Czeladzi

Nieco makabryczny zwyczaj

Wiem, że nie po kolei, że powinnam dać to zdjęcie wcześniej, ale jakoś tak wyszło, że nie dałam, a chcę czeladzkie, „przedślubne” wątki Andzinego życia podomykać… Dość osobliwym zwyczajem, praktykowanym jeszcze całkiem niedawno, bo w 2. połowie XX wieku było fotografowanie się nad otwartą trumną zmarłej osoby. To zdjęcie wykonano w 1910 roku. W trumnie […]

Czytaj dalej Nieco makabryczny zwyczaj

Plik zdjęć: (bezimienni) znajomi, którzy zostali w Czeladzi…

Kiedy Andzia przeprowadziła się do Trzebini, wzięła ze sobą na pamiątkę fotografie osób, które jakoś były jej bliskie- na pewno na tyle, że ofiarowały jej swoje podobizny. Mam całkiem sporo zdjęć osób, pewnie znajomych, a może i przyjaciół mojej Babci, o których niewiele, albo nic nie potrafię powiedzieć. Najczęściej jedyną informacją na zdjęciu jest nazwa […]

Czytaj dalej Plik zdjęć: (bezimienni) znajomi, którzy zostali w Czeladzi…