Jasia:lata 50′- życie wcale nie szare

Za każdym razem, kiedy przeglądam zdjęcia i różne dokumenty opowiadające mi o życiu mojej mamy, zanim jeszcze ja się w nim pojawiłam, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że była tak niesamowicie zachłanna na życie, tak bardzo chciała uciec od banału… Nie miało dla niej znaczenia to, że mieszka w niewielkiej prowincjonalnej mieścinie, w domu, w którym delikatnie mówiąc nie przelewa się. Była taka odważna! Przełamywała stereotypy, chyba nie miała kompleksów albo starała się je pokonywać, zawsze mierzyła siły na zamiary. Dostrzegam też coraz więcej analogii pomiędzy jej życiem, a tym, co teraz robi jej ukochana wnuczka Zuzia, która, tak jak ja jestem spadkobierczynią Andzi, tak ona chyba przejęła to „mentalne dziedzictwo” po Jasi.

Najbliżej jej było do sztuki, tej plastycznej, ale przecież mierzyła się i z innymi dziedzinami, nie tyle rzucając im wyzwanie, co po prostu próbując jak smakują.

Był sport – znalazłam „Sportową Kartę Ewidencyjną” z 1949 roku, kiedy już pracowała w Hucie Szkła „Józefina” w Szklarskiej Porębie z jej zgłoszeniem do zawodów w siatkówce. Potem Klub Szybowcowy i marzenie, żeby zostać pilotem. W Gimnazjum w Polanicy należała też do zespołu ludowego i występowała na lokalnych imprezach.
Kiedy musiała wrócić do Trzebini i zrezygnować z pracy grawerki w hucie szkła, gdzie choćby w ten sposób mogła realizować swoje pasje plastyczne, zaczęła szukać jakiejś przestrzeni, gdzie byłoby to znowu możliwe. Tak trafiła do do Wojewódzkiego Domu Kultury Związków Zawodowych na ul. Francuskiej 12 w Stalinogrodzie jak wówczas nazywały się Katowice. 1 września 1953 roku zaczęła brać udział w zajęciach zespołów rysunku i malarstwa, rzeźby oraz metaloplastyki.

Pewnie niełatwo było połączyć pracę zawodową z tymi zajęciami, bo co najmniej dwukrotnie Dom Kultury wystawiał jej zaświadczenia dla zakładu pracy informujące, że „jest uczestnikiem Studium Artystycznego i zajęcia odbywają się w poniedziałki i czwartki każdego tygodnia w godzinach 16-20” z jednoczesną prośbą „o ułatwienie w/w obywatelce” korzystania z zajęć. Kurs trwał trzy lata, a na zakończenie Jasia otrzymała zaświadczenie o jego ukończeniu.

To pewnie z tego okresu pochodzi cała masa prac, szkiców, wprawek, z których spora część wciąż zalega na strychu. I wiszące nad kominkeim dwa talerze wykonane na zajęciach z metaloplastyki.

Ten większy jest szczególnie piękny, jego wykonanie musiało kosztować sporo czasu i wysiłku. Znajdujący się w centralnej części liść winorośli otoczony jest tańczącymi parami. Wszystko zrobione jest z niezwykłą dbałością o szczegóły, a ja odczuwam ogromną dumę, że to moja Mama jest autorką tego dzieła. Zapewne rzeźba, którą z sentymentu postawiłam na parapecie w salonie, żeby „patrzyła” sobie na świat na zewnątrz też pochodzi z okresu, kiedy uczyła się rzeźbiarstwa.

Była już w wieku, kiedy większość jej koleżanek pozakładała rodziny, ale ona ciągle nie trafiła na tego jedynego. Wiecznie ciągnęło ją do ludzi i ciągle chciała czegoś próbować. Chyba nie miała czasu na poważny związek. Gdyby żyła w dzisiejszych czasach pewnie byłaby „zainteresowana” większością wydarzeń artystycznych, do których zaprasza się przez facebooka. Jeździła na Targi Poznańskie, brała udział w V Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie w 1955. Zresztą jej udział w Festiwalu był niejako „podwójny”, bo przecież była autorką ogromnych rozmiarów plansz, które posłużyły do zasłonięcia ciągle jeszcze zrujnowanych fasad stolicy przed przyjeżdżającymi z całego świata gośćmi.

Kiedy miała 28 lat zaczęła uczęszczać do Studium Artystycznego przy Wojewódzkim Ośrodku Kulturalno – Oświatowym w Katowicach, które w międzyczasie wróciły do swej starej nazwy.

To wtedy zapisała się też do Amatorskiego Klubu Filmowego „Śląsk”. Oczywiście zachowała się jej legitymacja, której ważność była przedłużana do 1967 roku.

Zajrzałam pod okładkę i wysunęła się stamtąd, obok starego biletu autobusowego i znaczka pocztowego, wizytówka inżyniera dźwięku z Eindhoven w Holandii z dopisanym odręcznie na odwrocie adresem prywatnym.

Być może poznała go na Festiwalu Filmowym w Katowicach, na który zaproszenie rzecz jasna też przetrwało. Na pewno marzyła, że pojedzie kiedyś na taki festiwal za granicę. Miała tam kilku znajomych, głównie w Austrii i Niemczech. Przeglądałam kiedyś listy od jednego nich, z których wynikało, że był Jasią oczarowany. Ona słabo znała niemiecki, dużo rozumiała, gorzej chyba było z komunikacją w drugą stronę, ale radziła sobie, często „rysując treść” – to też przeczytałam w jednym z listów. To były czasy, kiedy zwykły obywatel nie miał najmniejszych szans wyjazdu na Zachód. I Jasia nigdy nie wyjechała. A tak bardzo chciała mieć kontakt z przedstawicielami innych kultur. Stąd pewnie te jej wyjazdy na festiwale i Targi do Poznania.

Żyła wtedy z całych sił, na przekór skromnym środkom, czerpała z życia pełną garścią, choć na pewno nie w taki sposób jak można by to dzisiaj rozumieć. Wiem, że zawsze stawiała granice…Może było to przyczyną tego, że mimo tak wielu znajomych, przyjaciół będących pod jej urokiem, ciągle była sama. Miała za wysokie wymagania? Może tak właśnie było.
Znalazłam jeszcze jedno zdjęcie z obozu filmowców, na którym była latem 1958 roku. Pisałam o tym jakiś czas temu [KLICK]
Ale wtedy nie miałam tego zdjęcia z radosną Janką w otoczeniu kolegów z klubu filmowców. A widać na nim doskonale, że te lata pięćdziesiąte – jeśli się o to postarało – wcale takie szare nie były.

Reklamy

2 myśli na temat “Jasia:lata 50′- życie wcale nie szare

  1. Patrząc na to zdjęcie w legitymacji Pani Mamy powiedziałabym, że Pani Córka to cała Jasia także wizualnie. Oczywiście stwierdzam to dzięki artykułowi o „Historii jednej sukienki”. Niesamowite, jak działają geny.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s