Staszek Mazurek, co przyjechał za Jasią do Trzebini

jasia staszek rower

Rower, na którym siedzi Jasia, obejmując, a może trzymając się swojego towarzysza –  dla podtrzymania równowagi, to pewnie ten, o którym pisał Staszek Mazurek ze schroniska na Hali Gąsienicowej. Zdjęcie zrobił w 1950 roku piętnastoletni Olek, o czym nie omieszkał poinformować umieszczając swoją sygnaturkę w rogu fotografii.  Wyobrażam sobie, jak chałupniczą metodą pracowicie umieszczał swój podpis na negatywie, żeby był widoczny na odbitce.  Mogę sobie też wyobrazić, jakie cuda robiłby z fotografią, gdyby urodził się kilkadziesiąt lat później i miał do dyspozycji wszystkie te zdobycze techniki, z komputerem na czele, które są codziennością dla dzisiejszych piętnastolatków. Był taki zdolny!

A chłopak obok Jasi – czyż to nie Staszek Mazurek ze Świdnicy, który najwyraźniej, jak to można było zrozumieć z tego listu pisanego latem  1952 roku, przeniósł się potem w nasze strony?

Basia uważa, że to ten po prawej na zdjęciu ofiarowanym Jasi w 1948 roku.

chlopaki ze świdnicy

I chyba ma rację, młody mężczyzna z prawej strony wydaje się bardzo podobny do tego, którego Jasia obejmuje próbując nie spaść z roweru. Ja też po przeczytaniu tamtego zdania o konieczności naprawienia roweru, żeby po powrocie Staszka z Tatr mogli sobie pojechać na wycieczkę, od razu skojarzyłam je ze zdjęciami Olka i z chłopakiem, który najwyraźniej był wtedy  kimś bliskim dla mojej mamy i którego nie umiałam nijak zidentyfikować. Lubię, jak kolejne części układanki zaczynają do sobie pasować. Tak jak tym razem.

Latem 1950 roku Jasia pracowała już w Dziecięcym Ośrodku Pracy przy ZHP w Trzebini. Ośrodek mieścił się przy ul. Kościuszki 49. Tak wynika z adresu umieszczonego na kopercie listu, który Jasia wtedy dostała. Nie wiem, czy zmieniła się numeracja, czy był to budynek sąsiadujący z dzisiejszym Domem Harcerza, bo ten ma obecnie adres: ul.Kościuszki 53.

list ze Szczytnej

List napisała najprawdopodoniej niegdysiejsza nauczycielka Jasi z Gimnazjum w Polanicy,a właściwie w Szczytnej Śląskiej. Nie wiem, czy podpis można zidentyfikować jako „Ewa” czy „Iza”, ale chyba własnie tym imionom jest najbliższy.

list podpis

Ewa/Iza pisze, że „z trzecią klasą pracuje teraz forsownie nad egzaminem” i chciałaby, „żeby udało się wszystkich wypuścić w życie”. Cieszy się, że Jasia znalazła odpowiadającą jej pracę, ale martwi się, jak wygląda strona finansowa, bo przypuszcza (i słusznie), że Jasia pomaga w domu. Wspomina też o przebytej chorobie płuc Jasi, pytając o zdrowie. I składa życzenia imieninowe – Jasia ochodziła imieniny nietypowo 15 maja, tak jak jej tata. Ten dzień w powszechnej świadomości jest zarezerwowany dla Zofii i wielu znajomych o tym nie pamiętało, choć ona z uporem powtarzała, że imieniny mają być w pierwszym możliwym terminie po urodzinach.  A 15 maja jest dzień Zofii i Jana. Nawet, kiedy była już starszą panią otrzymywała życzenia imieninowe 24 czerwca, na co zawsze się zżymała. Jej nauczycielka najwyraźniej jednak wiedziała, kiedy Jasia obchodzi swoje święto.

A wracając do chłopaka z rowerem – na kolejnym zdjęciu wykonanym w tym samym dniu pozuje już z Jasią i jej mamą.

Jasia Staszek Andzia 50

Jeśli to faktycznie Staszek Mazurek, to dość długo pokonywał strach przed Andzią, skoro jeszcze dwa lata później pisał, że się jej boi…

Jasia ze Staszkiem M

Olek zrobił siostrze jeszcze jedno zdjęcie z „sympatią” – pewnie w innym dniu (bo wątpię, żeby pobiegła się przebrać do zdjęcia), ale na pewno tego samego lata.

Jest jeszcze zdjęcie z tamtego lata,  już samej Jasi opartej o pochyloną gruszę, która potem prawie całkowicie „przyklękła” i w takiej postaci przetrwała do ostatniego lata, kiedy podczas wichury złamała się biedaczka całkowicie… W tle widać jeszcze cały bok domu naszej sąsiadki, pani Mili – to ten dom przy Krakowskiej, który jest teraz taką straszącą, smutną ruiną, a ściany widocznej na zdjęciu już w ogóle nie ma…

Jasia 1950 pod drzewem.m

Ten kostium, który mama ma na sobie, sama sobie uszyła. Z kolorowego płócienka. Pamiętam, że był jeszcze wśród rzeczy mamy, kiedy byłam dzieckiem.

A rower… Rower stał na strychu jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Potem wylądował na śmietniku, choć akurat on byłby dziś naprawdę ciekawym okazem.

img20181028_21403133

Dzisiaj chyba trudno byłoby zidentyfikować ulicę, którą jadą Jasia i Staszek. Ale całkiem możliwe, że to Krakowska. Bo wątpię, żeby Olkowi chciało się biegać gdzieś dalej, żeby zaczaić się w celu zrobienia zdjęcia siostrze i jej koledze jadącym na rowerach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s