Śladami Julka we Wrocławiu

Byłam dzisiaj w miejscach związanych z pobytem Julka we Wrocławiu, który wtedy nazywał się Breslau. Znalazłam dom, w którym mieszkał u Frau Margarethe Geide i gdzie późnym latem lub jesienią 1945 roku dziadek Jan przyjechał w nadziei, że dowie się czegoś o swoim pierworodnym synu, który ciągle nie wracał do domu. Miałam karteczkę, którą i […]

Czytaj dalej Śladami Julka we Wrocławiu

Lato 1963 nad Chechłem

Jak dobrze, że wujek Olek zachował ten dokument. Pożółkła kartka będąca potwierdzeniem, że 20 lipca 1963 roku zlecono Aleksandrowi Nowakowi pełnienie funkcji fotoreportera podczas Zlotu Ognisk TKKF, który miał się odbyć 21 i 22 lipca nad Zalewem Chechło. Dzięki tej informacji mam pewność, kiedy dokładnie zostały wykonane zdjęcia opatrzone na odwrocie pieczątką ” FOTO – […]

Czytaj dalej Lato 1963 nad Chechłem

Wdzydze – obóz filmowców 1958

Uwielbiam to uczucie, kiedy różne kawałeczki przeszłości, mądrze nazywane artefaktami, zaczynają układać się w jedną całość. Mam oczywiście na myśli kawałeczki dotyczące dziejów mojej rodziny. Ciągle jest tego sporo do poukładania, choć zostały już głównie te „skarby”, które dotyczą lat powojennych. Jeszcze nie tak dawno wydawało mi się, że to nie będzie jakoś szczególnie interesujące, […]

Czytaj dalej Wdzydze – obóz filmowców 1958

Dwa zagadkowe kupony: naprawa „singerki” i wejście na plażę Hengstey

Trafiłam dziś na dwa papierki, niby różne, a jednak jakoś podobne, bo oba z kuponami, które „zmusiły” mnie do pogrzebania w sieci. Nie wiem, w jaki sposób znalazły się na strychu wśród tych wszystkich, z pozoru mało ważnych, szpargałów związanych z moimi przodkami, które ciągle porządkuję.  Bo raczej do nikogo z moich bliskich nie należały. […]

Czytaj dalej Dwa zagadkowe kupony: naprawa „singerki” i wejście na plażę Hengstey

Lato nad wodą – Jasia w obiektywie reportera Trybuny Robotniczej.

Tak przy okazji wakacji i afrykańskich upałów więcej siedzę w tych starych chłodnych murach niż na zewnątrz, bo mam tu tak, jakby klimatyzacja była. Jest chłodno. Niestety w zimie …jest jeszcze bardziej chłodno i zagrzać tego nie można za diabła. Na szczęście tej zimy nie chodziłam już po domu w kombinezonie narciarskim, choć szału nie […]

Czytaj dalej Lato nad wodą – Jasia w obiektywie reportera Trybuny Robotniczej.