Rodzina na ławeczce

Kolejna fotografia, która jest dowodem na to, że córeczki Sieroży zawsze były ubierane tak samo. Może właśnie także to, że traktowano je jak bliźniaczki zrodziło między nimi tę szczególną więź, która przetrwała całe życie i nie pozwoliła żadnemu mężczyźnie wejść „na poważnie” w życie którejś z sióstr. Bo to byłaby „zdrada” wobec tej drugiej. Chyba tylko tak można sobie wytłumaczyć, dlaczego dwie śliczne dziewczyny nigdy się z nikim nie związały. Ich bezpotomna śmierć wobec faktu, że nie udało mi się z żadną spotkać za jej życia, jest dla mnie szczególnie bolesna. Bo wierzę, że mogłyby mi dużo opowiedzieć o swoim tacie, który przecież mógł zostać …moim dziadkiem. I o którym w żaden sposób nie potrafię jak o niedoszłym dziadku myśleć.
Jest w tym – dla mnie – jakiś sens, że umarł młodo, że nie zdążył się zestarzeć i wszystkie fotografie, do których udało mi się dotrzeć przedstawiają młodego mężczyznę – nie staruszka.

2 male

Na zdjęciu zrobionym latem cała rodzina Mirowskich siedzi na jakiejś ławce – dość długiej, bo po lewej stronie widać jeszcze fragment jakiejś kobiecej postaci, która nieco się odsunęła, żeby nie znaleźć się w kadrze rodzinnej fotografii. To jakieś ogrodzone miejsce i to dość szczelnie, raczej nie w celach dekoracyjnych, tylko żeby coś dokładnie zasłonić – pewnie ten płot mógłby pomóc sprawdzić, czy zdjęcie mogło być zrobione na terenie koszar. Choć raczej w to wątpię. Po co Sieroża miałby tam zabierać latem żonę i córki? Zrobiono je pewnie podczas jakiegoś wakacyjnego wyjazdu.
Danusia może tu mieć około pięć lat, a Halusia – sześć. Albo są rok młodsze. Zdjęcie zrobiono zatem w 1932 lub 1933 roku. Na pewno trochę wcześniej niż tamto, które już kiedyś pokazywałam.

Musiało być bardzo ciepło, bo dziewczynki, które nawet ręce trzymają w podobnym geście,  mają gołe nogi, sukienki z krótkim rękawkiem i kapelusiki chroniące je przed słońcem. Oczywiście identyczne. Ich mama jednak ma  na sobie suknię wyglądającą dość „ciężko”, a na nogach pończochy. Ale dodatki – perły, biały kapelusz i takie same długie rękawiczki – sprawiają, że wygląda bardzo elegancko. I ma śliczne buciki. Modne w tamtym czasie – takie same nosiła Andzia, choćby na zdjęciu zrobionym jakieś dwa-trzy lata później, przy okazji chrzcin Olka.
Żona Sieroży miała chyba w tamtym czasie w Chełmie życie znacznie lżejsze, niż Andzia przy boku Jana w Trzebini. W sierpniu 1932 roku dziadek miał ten wypadek, przez który musiał pożegnać się z pracą jako szofer dyrektora kopalni, a to przecież było główne źródło utrzymania czteroosobowej wówczas rodziny. A Sieroża miał stałą i pewną posadę. To był chyba najlepszy czas w życiu jego rodziny. Był doceniany, zdobywał kolejne odznaczenia i dostawał pochwały, dziewczynki rosły zdrowo, kraj wyszedł z kryzysu, wojny jeszcze nic nie zapowiadało…

A na tym zdjęciu znowu, w odróżnieniu od żony i córek, nie patrzy w obiektyw, tylko sprawia wrażenie zamyślonego. A ja, jak zafiksowana na jednej tylko myśli, znowu wyobrażam sobie, że …myśli o swojej pierwszej miłości. O Andzi, dzięki której „nie wszystek umarł”, bo zostawiła mi to dziedzictwo w postaci jego pełnych miłości słów, które nie pozwoliły mi spocząć, dopóki nie dowiedziałam się tego wszystkiego.

„Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce.”
I choć wiele jest prawdy w słowach Haliny Poświatowskiej, to jednak tym razem ból, miłość i pragnienia mojej babci nie odeszły razem z nią. W jakiś niewytłumaczalny sposób zostały we mnie i pozwoliły ocalić od zapomnienia postać pewnego legionisty…

12165738_1063022480396744_62650189_n

Jedna myśl na temat “Rodzina na ławeczce

  1. Violu, właściwie to dla mnie jest najpiękniejsze w opowieści o Sieroży. To, że to Ty, zastępcza wnuczka, podążałaś za tęsknotą serca podarowaną Ci przez Andzię. Nie porzuciłaś jej, odszukałaś go, miejsce na cmentarzu, rodzinne fotografie, wiadomości i informacje pozostałe w archiwach. I tak pięknie o nich piszesz, i o nim – dalekim, a bliskim, Sieroży.

    Aż się łza w oku kreci :*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s