Urlop w Chrzanowie

Oczywiście jest jeszcze parę takich „formalnych” rzeczy związanych z Sierożką, które znalazłam w jego dokumentacji odznaczeniowej, ale już nie mogę się powstrzymać, żeby nie napisać o tym, co znalazłam w innych dokumentach. To rozkazy dzienne dowódcy 7 pułku piechoty i listy uposażeń. Wydawałoby się, że to takie … nudne papiery. Nic bardziej mylnego! Nie dla mnie:)
Jaka szkoda, że przetrwały jedynie te od roku 1929 do czerwca 1939. Wcześniejsze zaginęły albo uległy zniszczeniu. A może …są w Chełmie??? Może leżą gdzieś w jakichś teczkach, a ich posiadacz nie ma pojęcia jakie są cenne.
Wiem, że w czerwcu 1919 roku Sierożka był już w 7 pp Leg w garnizonie Chełm. Na zdjęciu ofiarowanym „najdroższej Nuteńce” dopisał piórem swój przydział. Jednak w rozkazie Nr 211 podpisanym przez dowódcę pułku płk. Borowca 20 września 1929 r. w pkt. 8 zapisano: „zawodowego st. sierż. Mirowskiego Sergiusza przybyłego z P.K.U. Chełm przydzielam do drużyny dowódcy – służbowo do ofic. ewid. pers.”.
 Tak jakby wtedy dopiero do pułku przybył. Gdyby zachowały się wcześniejsze roczniki rozkazów, mogłabym to sprawdzić, bo w tych, które udało mi się (na razie) przejrzeć, co jakiś czas – najpierw raz na dwa, trzy miesiące, potem nieco częściej – pojawia się nazwisko Sieroży zaraz na początku, tam gdzie podawany jest imienny skład służby na następny dzień.
Jest to lista zazwyczaj około ośmiu  osób, głównie oficerów i podoficerów, którzy pełnili następujące funkcje:
oficer inspekcyjny garnizonu
oficer służb. pułku
podoficer służb. pułku
pisarz dyżurny
d-ca warty magazynu amunicji
d-ca warty koszar
d-ca szpit.
trębacz
Widać, że trzech pierwszych jest najważniejszych. I właśnie tam znajdowałam Sierożkę – pełnił służbę jako podoficer służbowy pułku. Czasami zamiast tego było napisane: podoficer inspekc. pułku, ale domyślam się, że to tylko kwestia innej nomenklatury. Właściwie można powiedzieć, że był w samej wierchuszce. Na pewno był rozpoznawalny i gdyby żył jeszcze jakiś legionista z jego pułku, co teoretycznie jest możliwe, mógłby go kojarzyć.
Gdyby był oficerem, a nie podoficerem, trafiłabym na niego znacznie wcześniej. Wykazy oficerów pułku (których nie było zbyt wielu) znajdują się w różnych publikacjach, także w Internecie. Ale wtedy nie byłoby całego tego – niezamierzonego przecież – budowania napięcia związanego ze „śledztwem” w jego sprawie.

To przeglądanie rozkazów dziennych (dziennych – czyli na każdy dzień, a jeden rozkaz to czasem kilka stron!) jest strasznie mozolnym zajęciem. Oczywiście nie czytałam wszystkiego. Nie zdążyłabym. Byłam zafiksowana na szukanie nazwiska „Mirowski”. Czasem maszynopis sprzed 85 lat jest ledwie widoczny, z trudem się to odczytuje. Udało mi się przejrzeć roczniki 1930-1933. A ponieważ WSZYSTKO, co dotyczy Sierożki jest dla mnie niezwykle ważne, wynotowałam także, kiedy miał służbę na przestrzeni tych czterech lat (może kiedyś okaże się, że te daty mają dla mnie jakieś znaczenie – w kontekście skojarzenia z innymi faktami; już nie raz czegoś podobnego doświadczyłam). Zatem jako podoficer inspekcyjny lub służbowy pułku pełnił służbę w te dni:
16.05.30
20.08.30
7.10.30
6.12.30
4.03.31
20.06.31
24.08.31
3.10.31
23.11.31
20.12.31
6.02.32
2.03.32
23.03.32
30.04.32
17.05.32
4.06.32
23.07.32
4.08.32
11.04.33 –  wtedy został wpisany jako podoficer inspekcyjny garnizonu
4.07.33
20.07.33
3.10.33
29.10.33
Oczywiście mogło mi coś umknąć, ale generalnie widać, że te „dyżury” nie były szczególnie częste.

I teraz prawdziwa perełka – tak mi się przynajmniej wydaje. Coś, co na pewno poruszyło moją wyobraźnię. W rozkazie nr 159 z dn. 14 lipca 1930 r. w rubryce „Urlop” zapisano:
” Zaw. st. sierż. Mirowskiemu Sergiuszowi z drużyny dowódcy udzielam dwutygodniowego urlopu wypoczynkowego do Lublina, Radomia, Myszkowa i Chrzanowa od dn. 16/VII – 29/VII 1930r.”
Do Chrzanowa??? Pierwsze, co mi przyszło do głowy to to, że przyjechał, żeby zobaczyć, co u Andzi. No bo nie pojechał do Czeladzi, ani do Sosnowca, gdzie mieszkała jego rodzina. Z Chrzanowem raczej nic go nie łączyło. Poza Andzią, która wówczas mieszkała jeszcze w Sierszy, ale przecież nie podałby jako celu swojego urlopu malutkiej Sierszy, bo to mogło pociągnąć jakieś dalsze pytania, a Chrzanów, oddalony o zaledwie kilka kilometrów, był bądź co bądź miastem powiatowym – zawsze można było wymyślić jakiś powód wizyty. Tak to sobie wykonfabulowałam. No i wkręciłam sobie też, że przyjechał i dowiedział się, że Andzia kilka miesięcy wcześniej została mamą (24 kwietnia urodziła się Jasia). Może wiedział, że dwa lata wcześniej pochowała swoją córeczkę i liczył na to, że … zostawi Jana, bo jej przybrany syn Julek, dla którego go poślubiła jest już dostatecznie duży i nie potrzebuje aż tak bardzo matki ? Ale nie wiedział, że była maleńka Jasia…  Może dowiedział się tego wszystkiego „przez ludzi”, może widział się nawet z mężem Andzi, który miał przecież postój swojego autobusu w Chrzanowie. A może spotkał się z nią? Oczywiście wiem, że to moja egzaltacja i naginanie faktów, ale … ja ich niemal widzę: jak ona mówi mu, że nie może tego zrobić i jak on – w mundurze – ją przytula – teraz naprawdę po raz ostatni… I prawie płaczę myśląc o tym. Choć może to tylko fantazja, która – jak zwykle – mnie poniosła. Basia, kiedy jej powiedziałam o tym urlopie, od razu stwierdziła, że m u s i e l i się wtedy spotkać.

Andzia była wtedy tylko odrobinkę starsza, niż na tych zdjęciach:

andzia_1925

morskie_oko_1929_jpeg_Andzia
Nie wiem, kiedy Sieroża się ożenił. Może właśnie wtedy – kiedy zrozumiał, że nie może już liczyć na cud, na to, że znowu będzie dla niej „najukochańszym Sierożką”. Bo ona dla niego pewnie nadal była „najdroższą Nuteńką”. Minęło dziesięć lat, ale …prawdziwa miłość chyba nigdy nie umiera. W dzisiejszych internetowych czasach mógłby ją podglądać na facebooku, mógłby też spróbować zadzwonić i przegadać z nią nawet kilka godzin w nocy, na przykład wtedy, kiedy Jan wyjeżdżał „służbowo” do Krynicy z dyrektorem Dunajeckim. Niekoniecznie o miłości. Ale mógłby mieć z nią jakiś kontakt i powspominać dawne czasy na Piaskach… Tylko, że to wcale nie byłoby łatwiejsze dla obojga.
Musiał być mężczyzną, który nie wstydzi się swoich uczuć i umie o nich pięknie mówić. Dla wielu kobiet to bardzo ważne. Jan taki nie był. Tak mi się wydaje. Na pewno nie w stosunku do Andzi. A Sieroża – z jednej strony silny mężczyzna, żołnierz, a z drugiej – taki miękki z tą „Nuteńką”… Pozorna szorstkość, siła i niezwykła wrażliwość. Piorunująca mieszanka! Wcale mnie nie dziwi, że ona myślała o nim do końca życia.
Ale wtedy na pewno mu tego nie powiedziała.
Rok później rozkazem Nr 153 z dn. 8 lipca 1931r. dowódca udzielił mu „czterotygodniowego urlopu wypoczynkowego na miejscu od. dn. 9.VII – 5.VIII 1931r.”  Być może już nie wyjeżdżał, bo …miał na miejscu rodzinę.

Ponieważ mogłam przejrzeć tylko określoną liczbę dokumentów, wybrałam jeszcze wykazy uposażeń – z 1929r. i z lat 1938 i 1939. Na liście z 1929r. go nie ma – są tam sami oficerowie. Przy tej okazji dowiedziałam się, jakie były wówczas pobory. Dowódca pułku miał 1260 zł wynagrodzenia zasadniczego, ale po potrąceniach dostawał „na rękę” 696,03 zł. Jego zastępca odpowiednio: 1235 zł i 757,52 zł (miał mniej potrąceń).
W styczniu 1938 r. dowódca (już inny – płk Muzyka) miał nadal taką samą podstawę – 1260 zł, ale przy mniejszej kwocie potrąceń do wypłaty – 957,07 zł.

No i w tym wykazie z 1938r. pojawia się lista podoficerów, a wśród nich – st. sierż. Sergiusz Mirowski – wtedy z 6 kompanii. W rubryce „stan rodzinny” wpisano: „żonaty” (później czasem wpisywano: „utrzymujący rodzinę”).
Jego uposażenie zasadnicze wynosiło 264 zł plus 30 zł dodatku służbowego. Po potrąceniach (m.in. 10 zł – „na węgiel” oraz „kasyno” – 25,98 zł) dostał wtedy 216, 90 zł.
Następnym razem zamówię sobie listy z wcześniejszych lat – zobaczę od kiedy Sierożka ma status „żonaty”(może właśnie od 1931 roku?) – wtedy być może przekonam się, czy moje przypuszczenia były prawdziwe…

A w przeglądniętych dokumentach znalazłam też masę innych informacji – o cenach  żywności, rozkładzie dnia, nabożeństwach, filmach wyświetlanych w kinoteatrze „Strzelec” i o wielu innych aspektach garnizonowego życia. O Sierożce też. Napiszę wkrótce, bo dziś … czekam na sen, który mi coś podpowie. Byłam u Andzi na cmentarzu i trochę jej poopowiadałam…

 

 

3 myśli na temat “Urlop w Chrzanowie

  1. Najpiękniejsze jest w tej historii to ( w Twojej historii szukania Sieroży) , że jesteś jak górnik, który wydobywa diamenty na powierzchnię, na światło dzienne. One tam leżą w CAW, w kościołach, w innych archiwach, na czyichś strychach i w cudzych albumach. Tak jak w moim pudle z przedwojennymi zdjęciami – wiele niepodpisanych wizerunków ludzi, których nie znam, a których to podobizna może być jedyną jaka się zachowała …

    Podziwiam Twój zmysł poszukiwawczy, wiedzę i samozaparcie.
    Ślę moc serdecznych pozdrowień, B

    Polubienie

  2. A ja nie potrafię przestać…

    Patrzę… i nie rozumiem…

    Violu, dałaś mi najwspanialszy prezent (prawie urodzinowy), wierzyłam,że odnalazłaś Sieriożkę ale sam na sam z Sergiuszem- zbyt mocne przeżycie… Wspaniały, niedopowiedziany Sieriożka…

    … więc dlaczego Andzia nie Mirowska a Nowak ?
    Oto jest pytanie.
    B

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s