„Ja już nikogo potem nie szukałam…”

Jak to się dziwnie składa (a może wcale nie dziwnie, bo to chyba kolejna rzecz, która wydarzyła się po coś). Dzięki listowi Maśki do mojego wuja Julka, tak całkiem przypadkowo, niemal na marginesie dowiedziałam się o istnieniu, wtedy dla mnie „jakiegoś”, Tadka Lasonia i „jakiejś”Aliny Damasiewicz, która była jego narzeczoną. Potem Basia skojarzyła nazwisko Tadka […]

Czytaj dalej „Ja już nikogo potem nie szukałam…”

Leżą tu sobie od stu lat

Dzień Zaduszny sprzyja takim refleksjom. Zawsze kiedy zatrzymuję się przy mogile żołnierzy z czasu I wojny światowej na naszym cmentarzu parafialnym, myślę o tym, czy rodziny tych biedaków, ich matki, żony czy narzeczone dowiedziały się kiedykolwiek, gdzie spoczywa ich kochany syn, mąż, chłopak. A jeśli tak, jeśli je powiadomiono, to czy, choć tak mniej więcej, […]

Czytaj dalej Leżą tu sobie od stu lat