„Zawsze patrzę, czy ktoś od Was nie jedzie…”

                        Trochę niechronologicznie, bo jeszcze parę rzeczy jest z czasu tuż, tuż po wojnie, ale muszę teraz napisać o liście z kwietnia 1946 roku. To ten list, z którego dowiedziałam się nieco o tym, jak wyglądał powrót dziadków do Trzebini. Nie wiem, czemu zamiast być u adresata, a raczej adresatów, został w domu. Może […]

Czytaj dalej „Zawsze patrzę, czy ktoś od Was nie jedzie…”

„Ludziom kłótliwym zgodę i przebaczenie zalecał…”, czyli jak pisać pisma i podania sto lat temu;)

Jeszcze jeden smakowity kąsek wypadł wtedy na mnie razem z kartką z Ostseebad Leba. Fragment, zaledwie pięć bardzo mocno zniszczonych kartek (z ponad pięciuset, jakby wskazywała numeracja stron) jakiegoś poradnika, który mógłby się nazywać „Jak pisać pisma i podania”. Pisanego po polsku, choć to czas zaborów (a pisma, bądź co bądź, do urzędów kierowane być […]

Czytaj dalej „Ludziom kłótliwym zgodę i przebaczenie zalecał…”, czyli jak pisać pisma i podania sto lat temu;)