„… jeśli się zgodzisz to możemy się zaręczyć…”

   Już dziewięć dni później, w czwartek 19. listopada 1942 roku, w dniu kiedy ruszyła radziecka kontrofensywa pod Stalingradem, Niusia (która najwyraźniej zrezygnowała z bycia „Andzią”) napisała do Julka kolejny list. O Stalingradzie pewnie niewiele wiedziała, ale dziadek Jan mógł wiedzieć coś więcej, bo podobno prowadził nasłuch radiowy na jakimś prymitywnym urządzeniu, które może nawet sam zmontował w lagrze – wspominają o tym jego byli współwięźniowie.
Niusi jednak co innego było w głowie…

                                                                                         ” Frysztat 19.11.42

                                               Drogi Julku!  

Nie wiem, jak chwycić się pisania tego listu, ponieważ każdy początek sprawia mi trudności .  Potem to idzie jak z płatka. Stare przysłowie mówi: „Każdy początek jest trudny!”
  Otóż Julku chciałam Cię zapytać czy nie była u Ciebie ta kelnerka z którą zaznajomiłeś się podczas Twego pobytu  u nas. Ona mówi, że była u Ciebie ale nie było Cię w domu i list od Twojego ojca zostawiła dla Ciebie w biurze. Nie wiem  czyś go otrzymał,  ponieważ  nic w tym liście nie wspominasz i ojcu nie dajesz żadnej wiadomości. Rodzice nawet gniewają się za to na Ciebie. I tego listu przez tą panią nie byłby ojciec posłał, tylko z tego powodu, że nie dajesz mu o sobie nic wiedzieć i z obawy, że Ci się może coś przytrafiło posłał go przez nią. I ona znów przychodzi bez odpowiedzi. Przetoć w imieniu rodziców proszę Cię i napisz.
W każdym razie możesz nawet przeprosić za Twoje zapomnienie albo czy ja wiem jaki masz do tego powód? List wyślij ale na mój adres. Matka Twoja mówiła mi  że chcesz pisać do moich rodziców, ale jak widać nie masz odwagi, ponieważ nic nie przychodzi.
Co do mojego wyjazdu do Ciebie to jest tak: z mamusią moją wyjechać nie mogę bo musi w domu gotować  i.t.d., a mnie samą nie puści bo się będzie bała o mnie. Chętnie bym porzuciła tu wszystko i pozostała u Ciebie na zawsze, ale wiesz dobrze w jakim stanowisku się znajduję. Z dniem każdym tęsknota staje się coraz większa ale widowiska nie ma lepszego, tylko zostaje czekać aż przyjdzie czas kiedy się spotkamy w święta B.N. kiedy nie jest nam danem się prędzej spotkać.
     U mnie nie ma  żadnej nowości, wszystko po staremu.
          Zasyłając pozdrowienia i miłe wspomnienia
                                                              Twoja Niusia.”

„Każdy początek jest trudny” – faktycznie jest takie przysłowie, z tym, że jest to przysłowie niemieckie. Po raz kolejny Niusia „daje” mi sygnał, że dobrze znała ten język. Pewnie właśnie dlatego pracowała w jakimś biurze we Frysztacie. Julek, ten sam, który miał takie fatalne oceny z niemieckiego w chrzanowskim gimnazjum też zresztą musiał władać tym językiem na tyle dobrze, że zatrudniono go w Landesversicherunganstalt „Schlesien”.
Niusia bardzo za Julkiem tęskniła, choć tym razem znowu zamiast „Kochany”, napisała „Drogi”. Specjalnie? Rozumiem, że ona dostała od Julka jakąś odpowiedź na swój poprzedni list, do rodziców jednak nie pisał… A ona, może z dobroci serca, a może z lęku o to, że wyniknie z tego jakiś rodzinny konflikt, mogący stanąć na drodze do ślubu z Julkiem, próbuje go przekonać, żeby w końcu do nich napisał. Przypomina mu nawet o tym, że powinien ich przeprosić…

Nie wiem, czemu tak rzadko pisał do rodziców, podczas gdy najwyraźniej do niej pisywał regularnie. Pewnie to pisanie było mu milsze, ale chyba prawdą jest i to, że niewiele lub nic nie mógł zdziałać w kwestii uwolnienia rodziców i rodzeństwa z lagru. A oni tak na to liczyli! Tak wierzyli, że będąc na wolności może coś zrobić!

Julek najwyraźniej zaproponował swojej dziewczynie, żeby do niego, do Breslau przyjechała. A Niusia pisze, że „rzuciłaby wszystko” – tak bardzo chce być już  z nim – „na zawsze”. Ale nie może. Cały list jest jednym wielkim wołaniem: „Oświadcz się w końcu! Napisz do moich rodziców!” Nie mogła tego jednak napisać wprost, a bojąc się może, że on się nie domyśli, niemalże sama mu się oświadcza;) Ależ musiała być zdesperowana!

„W chwili cierpienia wspomnij sobie na mnie,
że tak samo jak Ty cierpię i ja, oczekując
ten wielki dla nas obu dzień kiedy będziemy
 jeden drugiemu należeć i wspólnemi siłami
pracować, aby dojść do tego cośmy przez ten
czas wojenny stracili. Matka Twoja mi mówiła,
że masz pewne zamiary, ale jak widzę wahasz się
 i boisz  czegoś. Rozważ sobie to wszystko dobrze
i jeśli się zgodzisz to możemy się zaręczyć
w najbliższym spotkaniu naszem.
Myślę, że o ile się nie mylę miałeś
w liście do Twojej matki wesele na myśli.”

Ten fragment jest dopisany ukośnie, tak jak wcześniej różne cytaty z piosenek o miłości. Pewnie napisawszy już cały list pomyślała, że nie zaszkodzi jeszcze wyłożyć sprawę tak „kawa na ławę”. No bo  jak inaczej skomentować jej słowa: jeśli się zgodzisz to możemy się zaręczyć w najbliższym spotkaniu naszem.”?
I jeszcze to jej upewnianie się, że na pewno wesele miał na myśli, pisząc do swojej mamy…

Ten list zachował się z kopertą.

Z daty na stemplu pocztowym wynika, że wysłała go dopiero w poniedziałek 23 listopada. Czyżby przez ten czas zastanawiała się, czy jednak wysłać ten list z propozycją zaręczyn? Być może… A może po prostu nie zdążyła nadać listu przed niedzielą?

Dzięki tej kopercie znam jej nazwisko i adres, z którego wysyłała listy:
Anna Pieczonka, Freistadt, Blumenthal, Kr. Teschen O/S pisane w jednej linijce, identycznie jak w listach wysyłanych już po wojnie do swej niedoszłej teściowej przez Annę Popiołek z Bielska, w których donosiła o swej szarej małżeńskiej rzeczywistości i o kolejnych ciążach…

A Blumenthal z jej adresu to fabryka śrub we Frysztacie, gdzie pracowała większość więźniów. Andzia, mama Julka, też.

2 myśli na temat “„… jeśli się zgodzisz to możemy się zaręczyć…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s